Co w Pani, jakie cechy, jakie życiowe doświadczenia sprawiły, że potrafiła Pani przekuć marzenia w swoją codzienność? W “Blondynce na Hawajach” pojawia się taki moment, kiedy opowiada Pani, że o tym zakątku świata marzyła już w dzieciństwie. Nie każdemu udaje się realizować fantazje z dzieciństwa.

Myślę, że każdy ma taką możliwość, tylko nie każdy daje samemu sobie do tego prawo. W dzieciństwie wpaja nam się przekonanie, że musimy zasłużyć na coś dobrego, że nagrodę dostaje się tylko za dobre zachowanie, czyli takie, które jest akceptowane przez rodziców i wychowawców. W pewien sposób trenuje nas się w umiejętności zaspokajania oczekiwań innych ludzi. Potem w dorosłości powtarzamy ten wzór. Staramy się zdobyć akceptację, zasłużyć na pochwałę, zadowolić innych, zapominając całkowicie o sobie. Na szczęście w porę odkryłam, że w życiu potrzebny jest zdrowy egoizm, który polega na tym, że moje potrzeby, pragnienia i plany są równie ważne jak to, czego oczekują ode mnie inni ludzie. Ja sama dałam sobie prawo do spełniania marzeń i odkryłam w tym ogromnie wielką siłę.

 

Co ostatecznie, z tych dziecięcych i nieco późniejszych wyobrażeń, co na Hawajach Pani znalazła, a czego nie?

Wydawało mi się, że na Hawajach wszyscy żyją zgodnie ze starożytną  hawajską wiedzą huna, która jest zestawem kilku skutecznych mądrości, dzięki którym życie staje się szczęśliwe. Okazało się, że rdzennych Hawajczyków jest zaledwie garstka, a większość mieszkańców Hawajów to Amerykanie oraz przybysze z Azji, którzy nigdy nie słyszeli o hunie i od tradycyjnego hawajskiego jedzenia wolą hamburgery.

 

Fot. Katarzyna Piwecka

Beata Pawlikowska, fot. Katarzyna Piwecka

 

Jaki ma Pani sposób na odnajdowanie sensu w wydarzeniach pozornie bezsensownych, czasem wydawać by się mogło niezbyt dobrych dla nas? Jak dokopywać się głębiej i przekuwać potknięcia w pozytywne działanie?

Wychodzę z założenia, że jest wiele rzeczy, których nie wiem i nie mogę wiedzieć. Na przykład nie mogę dzisiaj wiedzieć na pewno jakie będą konsekwencje moich działań za rok albo za dziesięć lat. Mamy ograniczoną wiedzę. Kiedy jednak spojrzę wstecz, to wyraźnie widzę, że wiele zdarzeń, które były dla mnie wtedy trudne, przykre i wiązały się z cierpieniem, w rezultacie, w szerszej perspektywie, okazały się dla mnie wspaniałym doświadczeniem, które nauczyło mnie czegoś bardzo ważnego o sobie i o życiu. Więc ja po prostu wierzę w to, że życie dobrze mnie prowadzi. Czasem przez trzęsawisko albo przez pustynię, ale zawsze po najlepszej dla mnie drodze. Takiej, która pozwala mi nauczyć się tego, co jest mi potrzebne.

 

W wywiadach mówi Pani często, że każda zmiana jest dobra. Dla wielu ludzi, bez względu na płeć, to nie jest takie oczywiste. Trzymamy się utartych szlaków, schematów, bo tak bezpieczniej. Jaką ma Pani receptę na wychodzenie poza strefę komfortu i akceptację zmiany?

Mam świadomość, że to jest dla mnie dobre, więc robię to niezależnie od tego czy mam na to ochotę, czy nie. Z tego samego powodu rano idę biegać. Czasem miałabym ochotę wtulić się w poduszkę i zostać w ciepłym łóżku, ale jednak wstaję, ubieram się i wychodzę na dwór. W ten sposób udowadniam samej sobie, że jestem w stanie podejmować decyzje i skutecznie je realizować bez względu na to co podpowiada mi podświadomość. Czy wie pani jaka jest najbardziej niezwykła cecha naszej zachodniej cywilizacji? Uczy nas lenistwa i przywiązania do wygody. Wyrastamy w przekonaniu, że życie musi być łatwe, wygodne, ciepłe i tanie, stajemy się więc coraz mniej odporni zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Prawda jednak jest taka, że kiedy życie jest łatwe i wygodne, przestajesz się rozwijać. Kiedy zaczynasz życiowo spać, pojawia się poczucie pustki i niespełnienia. Zmiana pojawia się po to, żeby wyrwać nas z marazmu, lenistwa, wygodnictwa. Każda zmiana jest dobra, bo zmusza do wysiłku. Z wysiłku powstaje nowa siła.

 

Fot. Katarzyna Piwecka

Beata Pawlikowska, fot. Katarzyna Piwecka

Najpierw było u Pani podróżowanie, czy poszukiwanie siebie? Kiedy uświadomiła sobie Pani, że siedząc w fotelu niczego się na swój temat nie dowie i nigdzie nie zajdzie? I że to podróż jest dla Pani rozwijająca?

Podróżowanie jest dla mnie poszukiwaniem prawdy – o sobie, o ludziach, o życiu. Pamiętam taki niezwykły moment kiedy wróciłam z pierwszej wyprawy do dżungli amazońskiej, która była trudniejsza i bardziej niebezpieczna niż cokolwiek usiłowałam sobie wcześniej wyobrazić. Czasem płakałam z głodu i zmęczenia. Po dwóch miesiącach wróciłam do Polski, bez grosza, wyczerpana… i marzyłam tylko o jednym: żeby znów tam pojechać! Jakiś głos w duszy podpowiadał, że właśnie w trudach i zmaganiu się z własnymi słabościami najłatwiej znaleźć prawdę o sobie i zbudować w sobie wewnętrzną moc.

 

Dużo w Pani wypowiedziach “nawoływania” do samoakceptacji – jakie narzędzia pozwalające na nią, jakie techniki, ćwiczenia poleciłaby Pani naszym czytelniczkom, które jakoś nie odnajdują w sobie przekonania, że są wartościowe? 

Każdy człowiek jest wartościowy i dowodem na to jest fakt jego pojawienia się na świecie. Każdy człowiek ma do wykonania na Ziemi coś ważnego i wszyscy jesteśmy połączeni wielką siecią wzajemnych zależności. Problem tylko polega na tym, że większość osób nie zdaje sobie z tego sprawy, bo – tak jak mówiłam wcześniej – powszechny jest model wychowania dzieci w systemie kar i nagród powiązanym z warunkową akceptacją i warunkową miłością, co odbiera im poczucie własnej wartości i uzależnia emocjonalnie od innych. Każdy dorosły ma prawo – i nawet obowiązek wobec samego siebie – zmienić ten sposób myślenia i zaszczepić w sobie ziarno bezwarunkowej miłości i akceptacji, z którego z czasem wyrasta poczucie własnej wartości.

 

W jednym z wywiadów dotyczącym książki “Jestem szczęśliwym singlem” na pytanie, czy singiel nie musi być singlem, odpowiedziała Pani, że tak, że chodzi o emocjonalną niezależność. Ona w Pani ocenie jest możliwa w sytuacji, kiedy wchodzimy w relację – czy to miłosną czy przyjacielską? Da się wyabstrahować od emocjonalnej zależności?

Nie tylko „da się”, ale „trzeba”. Moim zdaniem to jest konieczny warunek do szczęścia. Emocjonalna samodzielność oznacza, że jestem w stanie prowadzić moje życie niezależnie od tego co robią inni. Mam swoje plany, swoje marzenia, swoją pracę i czuję się w pełni odpowiedzialna za to jak wygląda moje życie. Także za to czy jestem szczęśliwa w związku. Emocjonalne uzależnienie polega na tym, że człowiek nieświadomie przerzuca odpowiedzialność na innych. Wtedy  zawsze ktoś jest winny – temu, że masz za dużo pracy, za mało pieniędzy, za mało czasu dla siebie, za mało radości i tak dalej. Jeśli chcesz mieć szczęśliwe życie – przejmij pełną odpowiedzialność za to, jak się w nim czujesz i działaj. Zmieniaj, naprawiaj, ucz się nowych rozwiązań. Bądź aktywna w swoim podejściu do rzeczywistości zamiast czekać, że ktoś to zrobi za ciebie i dla ciebie. To jest właśnie różnica pomiędzy emocjonalną samodzielnością a uzależnieniem.

 

Dlaczego zdecydowała się Pani użyć w tytułach swoich książek pewnego kodu kulturowego, jakim jest pojęcie “blondynka”? 

Z przekory i żeby postawić wyzwanie stereotypom.

 

Jaki ma Pani stosunek do swojego ciała? Jak Pani o nie dba? Pytam, bo często narzekamy, jako ludzie, że niedomagamy, tu nas boli, tam nas strzyka, gdzieś mamy czegoś za dużo, a gdzie indziej za mało, a tak naprawdę na co dzień traktujemy to swoje ciało zapomnieniem, jakby było nam dane raz na zawsze z gwarancją doskonałej formy do końca życia. 

Im więcej wiem o tym jak jest zbudowany ludzki organizm, tym większy mam dla niego zachwyt, podziw i szacunek. Nasze ciało to jeden z cudów świata, złożony z mikroskopijnych cząsteczek, z których każda jest kosmosem sama w sobie. Staram się wspierać jego funkcjonowanie zamiast mu przeszkadzać, więc prowadzę stuprocentowo zdrowy tryb życia. To oznacza, że jem dużo warzyw, owoców, pełnoziarniste zboża, orzechy i nasiona, czyli naturalną, nieprzetworzoną fabrycznie żywność. Nie piję alkoholu, nie palę, unikam innych używek. Chodzę wcześnie spać i śpię co najmniej dziewięć godzin. Badania naukowe potwierdzają, że podczas snu organizm oczyszcza się z toksyn i regeneruje, co jest bardzo ważne dla utrzymania zdrowia. Uprawiam codziennie sport i w zdrowy sposób zarządzam moimi emocjami. Staram się cieszyć życiem i jestem wdzięczna za to co mam. Wdzięczność jest źródłem radości, a radość sprzyja zdrowiu.