„Ciało jest twoją przyjaciółką, nie jest twoim wrogiem. Słuchaj tego języka, odszyfruj go, krok po kroku otwórz księgę swojego ciała i czytaj kartka po kartce, a poznasz całą tajemnicę życia. W formie skondensowanej tajemnica ta zawiera się w twoim ciele. Powiększona milion razy jest całym wszechświatem. Ale zmniejszona do małej skali jest właśnie tutaj, w twoim ciele”

Osho, Równowaga ciała i umysłu, Wydawnictwo Ravi 2005

 

Stres jest naturalną reakcją ciała na zagrożenie. Potrafi mieć dobroczynny wpływ na nasze życie, mobilizuje siły, daje motywację, zwiększa możliwości. Stres staje się problemem, gdy nasze ciało doświadcza go zbyt długo, zbyt często lub jest zbyt duży. W naszej cywilizacji, nastawionej na nieustanne zdobywanie, produkowanie, gromadzenie, większość z nas jest poddana nadmiernemu codziennemu stresowi, który przekracza możliwości regeneracji ciała. Kiedy nasze naturalne mechanizmy, służące dobrostanowi, przestają działać, wchodzimy w stan permanentnego wyczerpania. Objawia się on różnego rodzaju trudnymi symptomami psychosomatycznymi, rozregulowaniem hormonalnym, utratą zdolności do bycia w „tu i teraz”, osłabieniem więzi z innymi. W technologii Kundalini jogi mówi się o kilku podstawowych sposobach redukcji stresu, za pomocą których możemy mieć wpływ na stan naszego ciała i umysłu. Są one bardzo skuteczne. Jedyne co trzeba zrobić, żeby zadziałały, to w miarę regularnie je stosować…

Po pierwsze, uważność

Joga uczy uważności, choć możemy rozwijać tę zdolność w dowolnej tradycji. Doskonalenie umiejętności bycia uwagą przy tym, co jest, obserwowanie swoich myśli bez angażowania się w nie, podążanie z łagodną uważnością za doznaniami w ciele i emocjami, obniża poziom stresu, bo znaczna jego część nie pochodzi z realnego zagrożenia w jakim jesteśmy, ale z wyobrażenia o nim. Joga nazywa tę część umysłu, który rozwija praktyka uważności „umysłem neutralnym”. To taki rodzaj świadomości, który bez ocen pozwala widzieć to, co jest, a nie to, co może być lub dopiero będzie. Przykład: spóźniłam się na pociąg, zauważam bicie swojego serca i myśl, że nie zdążę do pracy oraz poczucie ściskania w brzuchu. Mogłabym podążyć za strumieniem myśli „Znowu wyszłam za późno z domu. To wszystko przez mojego syna, on ciągle gdzieś chowa klucze. Jestem złą matką, to moja wina, że tak go wychowałam. I tak dalej, i tak dalej… W efekcie tych myśli, wywołanych spóźnieniem na pociąg, pojawi się smutek i złość. Alternatywą wobec tej podstawowej dla większości z nas reakcji jest skierowanie umysłu w stronę ciała, obserwowanie płynących myśli i doznań. Zwykle po niedługim czasie oddech się uspokaja, myśli zwalniają tempo, pojawia się poczucie większego spokoju w ciele, które pozwala mi podjąć racjonalne działanie, np. zadzwonić do pracy i dać znać, że przyjadę 15 minut później.

Po drugie, korzystanie z oddechu

Joga jest mającą kilka tysięcy lat nauką wschodu, a jedną z jej dziedzin jest pranajama (z sanskrytu „powściągnięcie prany, praktyka kontrolowanego wstrzymywania oddechu”). Nasz oddech w bezpośredni sposób wpływa na akcję serca i stan układu nerwowego (czyli min. Stan umysłu). W sytuacji stresu, zarówno wywołanego konkretnym bodźcem fizycznym (np. ktoś mnie atakuje) czy też wywołanego wyobrażeniem zagrożenia (np. mam myśl, że mogę stracić pracę) mój oddech automatycznie staje się płytki i szybki, ponieważ pobudzony zostaje układ współczulny, odpowiedzialny za reakcję atak/ucieczka, aktywuje się wydzielanie kortyzolu i reakcja stresu. Jeżeli w takim momencie świadomie zacznę pogłębiać oddech i zwolnię tempo oddechu do 7-8 cykli na minutę (czyli np. długi wdech/długi wydech) moje ciało po paru minutach wyjdzie z trybu stresowego. Jeżeli zwolnię oddech jeszcze bardziej, do 4 lub mniej cykli na minutę, wejdę w stan medytacyjny, któremu towarzyszy zmiana częstotliwości fal mózgu. Powolny, głęboki oddech aktywuje tryb przywspółczulny ciała, w którym nasze ciało doznaje błogiego spokoju i odpoczynku. Żebyśmy umiały zastosować tę praktykę w codziennym życiu, trzeba trochę poćwiczyć „na macie”, po prostu trzeba się tego nauczyć.

Po trzecie, rytm i ruch

Codzienność życia zakłóca nam nasz naturalny rytm – często musimy się pospieszyć, zrobić przerwę, bo inni potrzebują, pracować, choć jesteśmy zmęczone, powstrzymać głód, choć ściska w żołądku itp. Jesteśmy socjalizowane do tego doświadczenia od pierwszych chwil życia, kiedy niemowlę musi poczekać na jedzenie, małe dziecko musi wstać rano, żeby dotrzeć do przedszkola i dostosować się do sztywnych godzin zajęć, starsze dziecko musi wysiedzieć 45 minut w ławce, itp. Socjalizacja ma sens, bo służy zdobyciu umiejętności przeżycia w stadzie i naszemu przetrwaniu, ale niekoniecznie dobrostanowi ciała. Kiedy tracimy kontakt ze swoim rytmem, ciało staje się sztywne, napięte i niewygodne. Doznanie rytmu przywraca ciału jego własną wibrację, która rozluźnienia i relaksuje. Kundalini joga oferuje wiele technik rytmicznego ruchu, choć, myśląc szerzej, każdy rodzaj rytmu, jaki zaprosimy do ciała, będzie nas relaksować. Intuicyjnie to wiemy. Znamy przyjemność płynącą z tańca, rytmicznych ćwiczeń, grania na bębnach (to może rzadsze doświadczenie w naszej kulturze, ale polecam), rozluźnienie płynące ze słuchania szumu morza.

Po czwarte, dźwięk

Ludzkie ciało składa się w ponad 60 proc. z wody. Woda wchodzi w rezonans z wibracjami wokół, tworzą się w niej fale o częstotliwościach zbliżonych do otoczenia. Mantry to dźwięki o określonej częstotliwości, bezpośrednio tłumacząc z sanskrytu, to „wibracje dźwiękowe w formie mistycznego słowa lub formuły pomagające wyzwolić umysł z oków iluzji”. Cokolwiek znaczy „wyzwolenie z oków iluzji”, w praktyce chodzi o doświadczenie dobrostanu. W stanie stresu nasz umysł zaczyna produkować bardzo dużo przykrych myśli, które utrzymują ciało w poczuciu zagrożenia i wiążą się z powstawaniem takich emocji jak lęk, gniew, bezsilność, smutek itp. Mantry (śpiewane, słuchane, mantrowane wewnętrznie) neutralizują narrację naszego umysłu, zastępują strumienie negatywnych, zagrażających myśli dźwiękami o częstotliwości, która uspokaja ciało emocjonalne. Mantry pochodzące z tradycji Kundalini jogi, to słowa wyrażające różne aspekty bezwarunkowej miłości pochodzące z sanskrytu. Mam doświadczenie, że dla umysłów wychowanych w kulturze zachodu, dźwięki takie jak „Ong”, „Om”, „Sat Nam” i inne, bywają często zbyt odległe mentalnie, żeby po nie sięgać w chwili stresu. Sięgajmy po te dźwięki, które nas uspokajają, np. kołysankę mamy z dzieciństwa… Nasze ciała są domami duszy w których znajdziemy wszystko, co potrzebne, żeby ukoić siebie w trudnych momentach. Nauczmy się korzystania z tego daru.

 

Prosta pranajama, uspokajająca umysł: Długi Oddech Jogiczny

Usiądź wygodnie z prostym kręgosłupem. Zacznij długi, spokojny wdech. Jednym płynnym, wolnym ruchem napełnij kolejno powietrzem część: brzuszną (skieruj powietrze do tylniej, dolnej części pleców), piersiową (poczuj, jak się rozpłaszcza, a dolne żebra rozszerzają się na boki) i obojczykową (poczuj jak wypełni się środkowa i górna część klatki piersiowej aż po szyję). Z wydechem powoli opróżnij płuca w odwrotnej kolejności. Ćwicz ten oddech na siedząco, stojąco i leżąco, kładąc sobie ręce: nad pośladkami, potem “pod boki” i dalej na piersiach, kolejno oddychając w te miejsca i odczuwając, jak się powiększają.

Dobrego dnia.

Agnieszka Czapczyńska, radoscbycia.com