Takie pytanie firma Gedeon Richter zadała pięciu kobietom, reprezentującym różne zawody i aktywnym w różnych obszarach życia społecznego. Ekonomistka, prawniczka, socjolożka, lekarka i prezeska organizacji działającej na rzecz pacjentów są zgodne: bez względu na dalszy rozwój sytuacji epidemicznej, już teraz wyraźnie widać, że konsekwencje pandemii są, a pod wieloma aspektami dopiero będą, znacznie boleśniejsze dla kobiet.
Rozmówczynie firmy podkreślały trzy najważniejsze kryzysowe obszary. Po pierwsze, branże, których najmocniej dotknął lockdown i jego konsekwencje ekonomiczne, są najsilniej sfeminizowane, to m.in. usługi, edukacja, opieka zdrowotna. Pozycję zawodową kobiet mógł także osłabić fakt, że to na nich spoczywa główny ciężar opieki nad dziećmi i to one najczęściej, po zamknięciu przedszkoli i szkół, zdecydowały się pozostać z nimi w domu. I wreszcie aspekt, który od wielu tygodni podnoszony jest przez lekarzy: chroniąc się przed zakażeniem koronawirusem, zaniedbaliśmy inne sfery naszego zdrowia, w tym profilaktykę, tak istotną dla zdrowia kobiet.

Z punktu widzenia ekonomistki, zarówno z przyczyn ekonomicznych, organizacyjnych, kulturowych czy socjologicznych kobiety są i będą bardziej obciążone (po)pandemicznymi skutkami. – Rygorystyczny lockdown wprowadzony wczesną wiosną objął wiele branż, w których stopień feminizacji jest wysoki. Przestały pracować m.in. hotele, restauracje, salony fryzjerskie i kosmetyczne, czyli firmy, gdzie pracowało bardzo dużo kobiet – mówi profesor Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Na tę sytuację nakłada się niepewność co do utrzymania miejsca pracy i generalnie źródeł dochodów. Następstwem tego mogą być rozmaite rodzinne napięcia, nie tylko dotyczące domowego budżetu, ale i poczucia pewności siebie, poczucia wartości m.in. w związku z kwalifikacjami zawodowymi. Na rynku pracy pojawia się zresztą coraz więcej niepewności, a wszystkie prognozy wskazują, że bezrobocie będzie miało tendencje wzrostowe. Równolegle wzrasta cyfryzacja stanowisk pracy, a wraz z nią będą się pojawiać nowe zawody, a inne znikać. Prognozy mówią, że do 2050 r. zniknie aż 70 proc. obecnie istniejących zawodów. Te napięcia i przemiany w dużym stopniu będą dotyczyć kobiet – dodaje profesor Mączyńska.

Na podobne aspekty zwraca uwagę prawnik, Monika Bartwicka: Żadna agencja ratingowa ani inna instytucja szacująca dane nie potrafi przewidzieć, jak tak naprawdę kryzys odbije się na rynku zatrudnienia. Jakie zawody okażą się zawodami niszowymi, ile procent pracowników zniknie z rynku pracy. Praca zdalna skłoniła pracodawców do przekonania, że wiele miejsc pracy jest tak naprawdę niepotrzebnych. Redukcja etatów i stanowisk to jest to przed czym stoimy i co dotknie wszystkich. Jednak intuicyjnie, także jako kobieta, myślę, że ta sytuacja może mocniej odbić się na kobietach.

Monika Bartwicka podkreśla, że pozycja wielu kobiet w firmie mogła ulec zmianom z uwagi na to, że ich w tych firmach po prostu nie było, ponieważ opiekowały się dziećmi, korzystając z zasiłku opiekuńczego, co może mieć konsekwencje w ich dalszej karierze zawodowej. „Nikt tak naprawdę nie wie, co się wydarzy w najbliższej przyszłości i jakie regulacje będą obowiązywały w kolejnych miesiącach. Taka sytuacja może odbić się na perspektywach i karierze zawodowej kobiet. Jednak głęboko wierzę w to, że w niedalekiej przyszłości rynek pracy, odświeżony po COVID’ovidowych zmianach będzie otwartą przestrzenią do zagospodarowania przez kobiety”.

Z punktu widzenia lekarza pandemia nie była obojętna dla kobiet także pod kątem ich zdrowia. Profesor Violetta Skrzypulec-Plinta, ginekologseksuolog, endokrynolog wylicza: –Aktualnie do gabinetu przychodzą pacjentki, które przez okres pandemii nie były na kontrolnych wizytach. To są pacjentki, które muszą być pod ścisłą kontrolą i muszą wykonywać regularnie badania, a ze względu na pandemię te badania są opóźnione. Kolejna grupa to pacjentki planujące ciążę, w ich przypadku okres pandemii zmienił wszystko. Dopiero w czerwcu Polskie Towarzystwo Niepłodności i Endokrynologii Niepłodności wyraziło zgodę na powrót wszystkich procedur. A diagnostyka i leczenie niepłodności w większości wypadków nie powinny być odraczane. Inną grupą są pacjentki teleterapii. Ostatnie miesiące sprawiły, że możliwość uzyskania e-porady stała się szeroko dostępna, ta forma wizyty pozwala skonsultować się z lekarzem bez konieczności wizyty w gabinecie. Jednak badanie w trakcie teleterapii prowadzone jest tylko na podstawie opisu i zdjęć. W niektórych przypadkach tak postawione diagnozy będą wymagały korekty.

Profesor Skrzypulec-Plinta wskazuje także, na co kobiety powinny zwrócić obecnie uwagę: Nie wiemy, czy na jesieni będzie kolejny lockdown, dlatego to teraz jest moment, żeby zająć się swoim zdrowiem. To jest najlepszy okres na profilaktykę czy badania kontrolne. Nie można myśleć, że możemy to zrobić za rok, bo koszty zdrowotne mogą być wtedy jeszcze większe.

Ida Karpińska, prezes ogólnopolskiej organizacji Kwiat Kobiecości, działającej na rzecz kobiet chorujących na raka szyjki macicy podkreśla, że z jej punktu widzenia najgorszy był początek pandemii: – Do naszej organizacji dzwoniły chorujące kobiety, przerażone wstrzymaniem terapii chemią i naświetlaniami czy przełożonymi wizytami kontrolnymi. Czuły się bardzo zagubione i potrzebowały wsparcia. Zdaniem Idy Karpińskiej skutki pandemii w aspekcie kobiet chorych onkologicznie będą dopiero się uwidaczniać, bo to jest walka, w której liczy się każdy dzień. Tymczasem w przypadku wielu pacjentek leczenie przesunie się w czasie. – Zdecydowanie to będzie trudny czas dla kobiet, które potrzebują szybkiego i skutecznego leczenia – dodaje Ida Karpińska.

Magdalena Fac-Skhirtladze, socjolog, od lat związana z sektorem organizacji pozarządowych, przyznaje, że podczas pandemii kobiety zostały szczególnie obciążone koniecznością godzenia życia rodzinnego z zawodowym, opieką nad dziećmi, bądź to kosztem pracy, bądź łącząc opiekę z pracą zdalną. Zwróciła też uwagę na dodatkowy poważny problem, jakim jest przemoc wobec kobiet, która w sytuacji zamknięcia stała się jeszcze trudniejszym doświadczeniem niż dotychczas.

Magdalena Fac-Skhirtladze próbuje jednak znaleźć także pozytywne strony bieżącej sytuacji. – Czas wychodzenia z pandemii i recesji może być czasem kryzysu, ale wydaje się też, że powinien być czasem przełomu: przewartościowania roli pracy i jej wartości, a także usług publicznych – z całą pewnością zdrowia i edukacji. Praca zdalna podczas pandemii udowodniła też dużą elastyczność kobiet, być może przekonała część pracodawców do częstszego korzystania z tej formy zatrudnienia jako wygodnej i efektywnej ekonomicznie, pozwalającej łączyć macierzyństwo z pracą zawodową. Prócz alarmujących głosów ekonomistów o recesji, spadku zatrudnienia czy obniżce płac, może warto przyjrzeć się temu doświadczeniu i wykorzystać je dla uelastycznienia możliwości świadczenia pracy zdalnie, ale również docenienia roli usług publicznych – a co za tym idzie – odpowiedniego wynagradzania pracujących tam kobiet, które w sytuacjach kryzysu okazują się znajdować na pierwszej linii frontu – podsumowuje socjolog.

– Pandemia koronawirusa dotknęła wszystkich, ale nie każdego w równym stopniu. Nas, jako firmę farmaceutyczną konsekwentnie realizującą strategię, wyrażającą się w haśle „W trosce o zdrowie kobiet”, szczególnie interesowało to, jak pandemia wpłynęła na życie codzienne kobiet i ich perspektywy na najbliższą przyszłość. Chcieliśmy spojrzeć na obecną sytuację w szerszym kontekście społecznym, mającym wpływ na jakość życia kobiety. Nasze rozmówczynie, bo o opinie poprosiliśmy także tylko kobiety, były zgodne co do jednego: wymiar społeczno-ekonomiczny pandemii okazał się dla kobiet bardziej krzywdzący. Miały na to wpływ m.in. i silna feminizacja sektora usług, który został poddany całkowitemu zamrożeniu, co zachwiało, bezpieczeństwem finansowym wielu kobiet, ale i tradycyjny podział obowiązków w rodzinie i częściej na kobiety zrzucany ciężar godzenia zdalnie wykonywanej pracy z opieką nad dziećmi. Pandemia poważnie zakłóciła też dostęp do świadczeń zdrowotnych. A w przypadku kobiet oznacza to nie tylko kontynuację planowego leczenia, ale także profilaktykę, dostęp do antykoncepcji, opieki podczas ciąży i w okresie okołoporodowym. Ale
w wypowiedziach naszych ekspertek nie brakuje też optymizmu: jak każdy trudny czas, to okazja, aby przewartościować pewne sprawy, zmobilizować się do działania, poczynić postanowienia i nadgonić stracony czas”
 – komentuje Aneta Grzegorzewska, dyrektor ds. korporacyjnych i relacji zewnętrznych w Gedeon Richter.