„Zero waste”, czyli „zero odpadów”, ale też „zero marnotrawienia” to styl życia, którego celem jest maksymalne ograniczenie generowanych przez nas odpadów.

Co ciekawe, koncepcja zero waste wywodzi się z przemysłu i po raz pierwszy została użyta przez doktora Paula Palmera w latach 70-tych XX wieku, który założył firmę Zero Waste Systems Inc. zajmującą się powtórnym przetworzeniem surowców, jak również Instytut Zero Waste.

 

W kontekście przemysłowym oznacza to taki sposób produkcji, który pozwala na odzyskanie i ponowne przetworzenie produktów, ich opakowań i materiałów użytych do ich produkcji. Dzięki temu nie są wytwarzane odpady, nie lądują w ziemi, morzach

i oceanach czy w naszym powietrzu podczas ich spalania. Takie podejście jest też nazywane gospodarką o obiegu zamkniętym, w którym zużywa się wszelkie istniejące już zasoby, zamiast tworzyć kolejne nowe odpady.

 

W kontekście indywidualnym oznacza to taki styl życia, który maksymalnie redukuje ilość wytwarzanych śmieci przede wszystkim poprzez świadome decyzje zakupowe. Ważnym elementem jest dążenie do tego, żeby nie jak najwięcej, ale jak najmniej odpadów trafiało do recyklingu. Recykling oczywiście jest bardzo ważny, ale zrobienie kroku wstecz i zadbanie o to, żeby nie generować śmieci przeznaczanych do recyklingu jest jeszcze ważniejsze – zgodnie z jedną zasadą zero waste, którą jest „Rethink”, o czym za chwilę.

 

Warto dodać, że zero waste to nie nowa moda, a raczej nowe określenie na coś, co już dawno temu robili nasi dziadkowie i rodzice, ale wtedy często towarzyszyło temu określenie „gospodarność”. Moja mama niczym mantrę używała stwierdzenia „Nie marnuj” w różnym kontekście. Dotyczyło to nie tylko jedzenia, ale wszelkich możliwych zasobów. Moja babcia starannie składała papierowe torebki np. po cukrze i wykorzystywała je do różnych celów. Kartki z kalendarza ściennego zyskiwały drugie jako mniejsze, pocięte kartki do pisania na tylnej, czystej stronie. Z dzieciństwa pamiętam, że kubeł na śmieci był wykładany gazetami, a nie plastikowymi workami o zapachu lawendy, które dziś można znaleźć na półce w supermarkecie. Wielorazowe, „siatkowe” torby na zakupy, jakie możemy pamiętać ze słynnej polskiej komedii „Poszukiwany, poszukiwana”, w których to główny bohater woził cukier jeżdżąc rowerem, teraz są sprzedawane jako „siatki paryżanki”. Mleko, kefiry czy śmietany sprzedawane w zwrotnych, szklanych butelkach z kapslem z folii aluminiowej, woda Mazowszanka czy napój „Ptyś” również w zwrotnych, szklanych butelkach. Przykładów naszego lokalnego, polskiego i dawnego zero waste znajdziemy mnóstwo.

 

Wiemy już, że w zero waste chodzi przede wszystkim o generowanie jak najmniejszej ilości odpadów, przyjrzyjmy się zatem temu, jak to zrobić w praktyce. Pomocne będzie zapoznanie się z zasadami zero waste. Jeszcze do niedawna mówiło się o „5R”, a teraz już o „7R”, a nawet więcej.

 

RETHINK, czyli przemyśl zarówno swoje zachowania jako konsumenta, nawyki, ale też i motywacje do zmiany. Zastanów się, co i w jakiej kolejności będziesz zmieniać. Zacznij od najłatwiejszych i najprostszych dla Ciebie zmian, wprowadzaj je stopniowo i ewentualnie modyfikuj w razie potrzeby.

REFUSE, czyli odmawiaj tego, czego nie potrzebujesz, np. wszelkich jednorazowych produktów takich jak foliowe torebki na owoce i warzywa, plastikowe słomki do napojów, ulotek, próbek kosmetyków, gadżetów reklamowych itp.

REDUCE, czyli ograniczaj ilości tego, czego (naprawdę) potrzebujesz, np. jedzenia, które kupione w nadmiarze ląduje w śmieciach, ilości przedmiotów domowych czy ubrań (czy naprawdę potrzebujesz 10 szpatułek kuchennych albo po 5 kompletów pościeli na każde łóżko w domu, po 6 ręczników dla każdego domownika, czy kilka balsamów do ciała?)

REUSE, czyli wykorzystuj ponownie to, co już posiadasz (nie jest to tożsame z recyklingiem), np. potnij zużyty T-shirt na mniejsze kawałki i używaj ich jako szmatki do czyszczenia, zużyte pojemniki do przechowywania żywości czy te bez pokrywek (chyba w każdym domu giną w tajemniczych okolicznościach ;-)) wykorzystaj do przechowywania drobnych przedmiotów w garaż czy piwnicy, jednostronnie zadrukowane kartki daj dziecku do rysowania itd.

REPAIR, czyli naprawiaj wszystko, co możliwe. Nie zawsze jest to możliwe i opłacalne, ale sprawdź zanim wyrzucisz zepsuty sprzęt, mebel, zabawkę, odzież, buty, dodatki itp. Czasem warto zainwestować więcej pieniędzy w przedmioty lepszej jakości, bo starczą nam na dłużej. Oddając rzeczy do naprawy, często dodatkowo wesprzesz małych, lokalnych fachowców, których jest coraz mniej.

RECYCLE, czyli oddaj do recyklingu to, czego nie wykorzystasz do innych celów i co oczywiście się do tego nadaje. Jeśli skutecznie będziesz wdrażać trzy pierwsze „R”, to powinno zostać już niewiele odpadów do recyklingu, jeśli w ogóle, ale zejście do zera jest jak na razie raczej nierealne. Dużo zależy od diety Twojej rodziny, mniej opakowań żywności wygenerujesz na diecie roślinnej, ale ogólnie spory wpływ mają preferencje żywnościowe i styl życia.

ROT, czyli kompostuj odpady organiczne, czyli np. resztki warzyw i owoców, zwiędnięte kwiaty, uschnięte liście, skoszoną trawę czy różne inne ogrodowe odpady zielone.

 

3 KROKI DO ZERO WASTE:

  1. Wyeliminuj wszystkie jednorazowe produkty ze swojego życia.

Zrezygnuj z ręczników i serwetek papierowych, jednorazowych sztućców, naczyń czy długopisów, foli aluminiowej i spożywczej, torebek foliowych na mrożonki, a nawet z jednorazowych środków higieny osobistej.

  1. Kupuj produkty bez opakowania.

Coraz więcej sklepów, nie tylko lokalnych, ale i sieci supermarketów, oferuje możliwość zakupu produktów “mokrych” (nabiał, wędliny, mięso, sałatki itd.) do własnych pojemników. Warzywa i inne “suche” produkty (np. orzechy i bakalie) możesz kupować do własnych materiałowych woreczków. Sprzęty domowe, meble czy ubrania z drugiej ręki również pomagają uniknąć opakowań.

  1. Nie przyjmuj żadnych gratisów.

Czy naprawdę przydadzą Ci się gadżety reklamowe rozdawane na konferencjach, piknikach rodzinnych czy na innych wydarzeniach? Kolejna smycz reklamowa, kubek, naklejka po pewnym czasie lądują w koszu w zdecydowanej większości przypadków. Jeśli kupujesz kosmetyki w drogerii, to po co Ci próbka kremu do cery suchej, jeśli Twoja jest mieszana?

To, co i w jakim opakowaniu kupujesz, czy decydujesz się przyjąć w gratisie, jest Twoją formą głosowania za tym, co w przyszłości będą wytwarzać producenci, projektować marketingowcy i oferować organizatorzy różnych wydarzeń.

W kolejnym odcinku naszego cyklu przejdziemy do konkretów i dowiesz się jak zacząć przygodę z zero waste.