W marcu skończyłam 50 lat. Za mną pół wieku lekcji, porażek i sukcesów, szczęśliwych chwil i trudnych doświadczeń. Niczego bym nie zmieniła, nie wymazała, bo każde z tych wydarzeń mnie ukształtowało, sprawiło, że jestem tu, gdzie jestem. A dobrze mi tu.

Postanowiłam więc zebrać moje doświadczenia i lekcje w jednym miejscu, nazwać to, co sprawia, że czuję się lepiej niż kiedykolwiek przedtem.

Manifest szczęśliwej 50-tki

  1. Przestaję czekać na pozwolenie, sama je sobie daję. Przestaję czekać na akceptację, tego co robię, i jaka jestem, z zewnątrz. Wiem, że to ja mam sobie ją dać.
  2. Odbieram władzę nad sobą: poczuciu winy, chęci zasługiwania na miłość i uwagę, zabieganiu o sympatię.
  3. Przestaję czekać, że relacja z rodzicami będzie taka, jak zawsze marzyłam, że dostanę wreszcie akceptację i docenienie.
  4. Odpuszczam powagę na swój temat. Stawiam na radość i beztroskę. Odmawiam bycia „poważną panią w średnim wieku”. Śmieję się głośno i żartuję z tabu.
  5. Przestaję brać odpowiedzialność za emocje, dramaty i uwikłania innych. Biorę odpowiedzialność za swoje emocje i schematy działania.
  6. Mam odwagę być głupią, niezdarną, niewiedzącą, naiwną, „słodką idiotką”.
  7. Nie muszę już czuć odrzucenia, gdy ktoś mnie nie akceptuje lub nie chce kontaktu – bo ja siebie nie odrzucam.
  8. Jestem dla siebie ważna, ważne więc są moje potrzeby, emocje, marzenia, plany, zachcianki.
  9. Nie tracę czasu na zastanawianie się , co ktoś myśli o mnie, bo wiem, że głównie myśli o sobie. Moja uwaga też jest skierowana na mnie.
  10. Pozwalam sobie kierować się sercem, bez ochron, zakładania zbroi, za którą chowałam się przed zranieniem, bo wiem już, że życie w zbroi boli jeszcze bardziej.
  11. Mogę kierować się sercem, bo jest w nim moc miłości do siebie, która zawsze pozwala mi wstać, gdy upadnę.
  12. Daję sobie prawo do błędów, bo popełniłam ich w życiu setki. I co? I nic – żyję nadal, a nawet czerpię z nich mądrość.
  13. Akceptuję to, czego nie jestem w stanie przewidzieć, bo wiem, że w tym często kryje się magia i mądrość.
  14. Ufam, że życie prowadzi mnie w najlepszy dla mnie sposób, że wszystko dzieje się w najlepszym dla mnie momencie – po to, żebym mogła się rozwijać, poszerzać świadomość i pogłębiać miłość: do siebie i innych.
  15. Wiem, że im bardziej jestem otwarta na pokazywanie siebie prawdziwej, mówienie o rzeczach wstydliwych, tym mniej wstydu we mnie i ograniczeń w głowie.
  16. Mam coraz większe zrozumienie dla ludzkich losów i historii, akceptację cudzych trudnych emocji i zachowań. Wiem, że tak jak i u mnie pochodzą one z lęku i braku miłości do siebie.
  17. Daję sobie prawo do największych szaleństw i doświadczania, bo wiem, że to właśnie się pamięta, a nie wieczory przed telewizorem.
  18. Tak, wiem, że życie bywa okrutne i niesprawiedliwe. Mimo to WYBIERAM zachowanie dziecięcej ciekawości, otwartości, a nawet naiwności. To pozwala mi nie marudzić, nie narzekać, nie nastawiać się na najgorsze (na wszelki wypadek), nie wietrzyć wszędzie oszustwa i fałszu, cieszyć się małymi rzeczami.
  19. Odrzucam wszelkie narzucone przekonania na temat tego, co wypada, a co nie. Tiulowa spódnica, glany, czerwona szminka, koncerty w podejrzanych klubach w Berlinie, tańce w nocy na plaży, live w króliczych uszkach – tylko ja decyduję, co jest dla mnie, a co nie.
  20. Na krzywe spojrzenia, oceny, krytyczne uwagi reaguję uśmiechem. To nie jest o mnie, ludzie mówią o sobie i swoich ograniczeniach.
  21. Akceptuję swoją inność i nieszablonowość, akceptuję więc w pełni każdą inność i sposób na życie. Nie szufladkuję ludzi ze względu na orientację seksualną, wyznanie, niestandardowe relacje miłosne, wyrażanie siebie.
  22. Nie czekam, że miłość, docenienie, ukochanie, zaopiekowanie, zadbanie, radość przyjdą z zewnątrz. Daję je sobie sama. Kiedy jestem nimi wypełniona, mogę nimi obdarowywać innych, a także je przyjmować. Dopiero wtedy.
  23. Jestem, czuję, doświadczam całą sobą, bo to najcenniejszy dar – ŻYCIE.

Joanna Sławińska

https://joannaslawinska.pl/